Kielce
Autobusowy protest w Kielcach. Związkowcy żądają debaty, miasto chce sprzedać swoje udziały [zdjęcia]
Kielecka komunikacja miejska znalazła się w głębokim kryzysie relacji na linii przewoźnik – miasto. W czwartek, 25 czerwca 2026 roku, pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji przeprowadzili masową akcję protestacyjną. Oflagowane autobusy wyjechały na ulice, kolumny pojazdów spowolniły ruch, a ulica Pelca w pobliżu ratusza została zablokowana. Emocje sięgnęły zenitu, gdy około 200 protestujących w firmowych koszulkach i z transparentami wkroczyło na salę obrad Rady Miasta Kielce, domagając się natychmiastowej debaty i zaprzestania manipulacji.
Protest rozpoczął się już od wczesnych godzin porannych. Kursujące po Kielcach autobusy zostały wyraźnie oflagowane, a kolejnym elementem presji był przejazd ulicami dwóch kolumn złożonych z pięciu pojazdów każda. Około godziny 11:00 pracownicy zablokowali dojazd do Urzędu Miasta na ulicy Pelca, a stamtąd liczna reprezentacja załogi udała się bezpośrednio na sesję absolutoryjną Rady Miasta.
Związkowcy i zarząd MPK zgodni: „To próba likwidacji spółki”
Głos na mównicy zabrał Bogdan Latosiński, przewodniczący Rady Nadzorczej Kieleckie Autobusy Spółka Pracownicza (KASP) i szef Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach. Nie szczędził on gorzkich słów pod adresem prezydent Agaty Wojdy i Zarządu Transportu Miejskiego (ZTM), zarzucając im celowe i systematyczne ograniczanie możliwości finansowych spółki.
– Domagamy się debaty. Chcemy także zaprzestania kłamliwych działań wobec MPK. Pracownicy mają dość, gdy czytają w lokalnych mediach, jak wypowiada się kielecka władza, która ewidentnie manipuluje i mija się z prawdą. Oni naprawdę bardzo ciężko pracują i mają dość takich oskarżeń – grzmiał Latosiński.
Związkowcy domagają się m.in. respektowania porozumienia z 2007 roku, wypłaty 6 milionów złotych rekompensaty za utracone wozokilometry, audytu finansowego zarówno w ZTM, jak i w MPK, a także wstrzymania budowy nowej bazy dla autobusów elektrycznych przy ulicy Kolberga. Jak wskazał Latosiński, miasto dysponuje wolnym placem obok obecnej siedziby MPK, jednak od 4 lat blokuje proces scalania działek, co uniemożliwia firmie sprzedaż zbędnego majątku, podreperowanie finansów po pandemii i inwestycje w tabor. Odpierał też zarzuty dotyczące braku klimatyzacji: „Z czego my mamy realizować inwestycje, skoro zabiera nam się linię z przetargu?” – pytał.
Obawy załogi potwierdziła Monika Gębska, członkini zarządu MPK. Podkreśliła, że spółka jest stabilna i tania w utrzymaniu, ale pracownicy żyją w ogromnym strachu przed utratą zatrudnienia w obliczu zbliżającego się wielkiego przetargu na obsługę kieleckich linii.
– Jesteśmy przed przetargiem, który zdecyduje o tym, czy będziemy istnieć. Wszystko będzie zależało od warunków, jakie zostaną w nim postawione. (…) W tej chwili na rynek wchodzą mocni gracze, dla których leasing stu autobusów nie będzie problemem, a dla nas już tak. Nie chodzi nam o ustalanie postępowania przetargowego. Chcemy, by każdy miał jednakowe warunki – tłumaczyła Gębska, apelując jednocześnie o rozwiązanie mniejszych, prozaicznych problemów, jak chociażby brak toalet dla kierowców i kierowniczek na pętlach. Zadeklarowała też, że w odpowiedzi na pismo z ZTM, MPK skieruje na trasy wszystkie dostępne autobusy z klimatyzacją.
Ratusz odpowiada: Chcecie dialogu? Odblokujcie miejsce w radzie nadzorczej
Prezydent Kielc Agata Wojda zdecydowanie odrzuciła oskarżenia o celowe unikanie rozmów, wskazując, że problem z komunikacją leży po stronie struktur właścicielskich MPK. Przypomnijmy, że większościowym udziałowcem przewoźnika jest spółka pracownicza KASP, natomiast miasto Kielce posiada 33 procent udziałów.
Agata Wojda kategorycznie ucięła żądania dotyczące negocjowania kształtu nadchodzącego przetargu, tłumacząc, że omawianie warunków z jednym z potencjalnych oferentów przed konkursem jest prawnie niemożliwe. Odniosła się także do zarzutów o brak woli dialogu:
– Jest wiele form, gdzie możemy się komunikować. Zawsze jestem na walnym zgromadzeniu wspólników. Jednocześnie od dwóch lat czekamy, żeby jako współwłaściciel dostąpić możliwości wskazania członka rady nadzorczej. Jest to do tej pory nam blokowane przez walne zgromadzenie. Byłabym wstrzemięźliwa w ocenach, kto jest skłonny do dialogu, a kto nie – skontrowała prezydent Kielc.
Władze miasta zadeklarowały, że najlepszym wyjściem z obecnego klinczu byłaby pełna prywatyzacja i sprzedaż miejskich 33 procent udziałów większościowemu akcjonariuszowi. Miasto składało już takie oferty, jednak próba wyceny akcji kilka lat temu została zablokowana przez brak udostępnienia danych przez spółkę. Co więcej, wartość udziałów to kolejny punkt sporny – KASP domaga się transakcji w oparciu o wycenę z 2008 roku, natomiast ratusz żąda wyceny według aktualnej wartości rynkowej. Sprawa ta znajduje się obecnie na drodze sądowej.
Będzie debata lub sesja nadzwyczajna
Mimo ogromnych emocji, krzyków i napiętej atmosfery na sali, protestujący nie zakłócili formalnego przebiegu obrad Rady Miasta.
Przewodniczący Maciej Jakubczyk oficjalnie zapowiedział, że na jednej z najbliższych sesji do porządku obrad zostanie wprowadzony osobny punkt poświęcony szerokiej debacie o przyszłości miejskiego transportu i relacjach na linii miasto – MPK. Z kolei szef klubu radnych PiS, Marcin Stępniewski, wyszedł z propozycją, aby ze względu na powagę sytuacji zwołać w tej sprawie dedykowaną sesję nadzwyczajną.

























































