Obserwuj nas na

Kielce

Koniec pewnej epoki na kieleckim Bocianku. Trwa wyburzanie około 200 garaży pod budowę S74 [zdjęcia]

Avatar photo

Dodano

Na osiedlu Bocianek w Kielcach ciężki sprzęt rozpoczął wyburzanie 193 garaży, które przez dziesięciolecia służyły lokalnym mieszkańcom. Rozbiórka to efekt decyzji Nr 5/26 o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID), wydanej przez Wojewodę Świętokrzyskiego Józefa Bryka na wniosek Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. Teren jest niezbędny pod budowę miejskiego odcinka drogi ekspresowej S74 Przełom/Mniów – Kielce (odcinek Węzeł Kielce Zachód – Kielce DK73).

Wydana decyzja administracyjna wywołała ogromne poruszenie, a jej surowe konsekwencje urzędnicy sformułowali wprost w pismach skierowanych do mieszkańców. Jak czytamy w oficjalnym zawiadomieniu Wojewody Świętokrzyskiego:

„Nieruchomości objęte liniami rozgraniczającymi teren staną się z mocy prawa własnością Skarbu Państwa, z dniem, w którym decyzja stanie się ostateczna. Za przejęcie prawa własności nieruchomości przysługuje odszkodowanie ustalone w odrębnych decyzjach Wojewody Świętokrzyskiego. […] Decyzji został nadany rygor natychmiastowej wykonalności”.

Oznacza to, że drogowy gigant mógł natychmiast i bez zbędnej zwłoki przystąpić do czyszczenia terenu pod nową trasę. Strony postępowania, czyli osoby posiadające tytuł prawny do nieruchomości, mogą zapoznać się ze szczegółami dokumentacji w Wydziale Skarbu Państwa i Nieruchomości Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego przy al. IX Wieków Kielc 3 lub w Biuletynie Informacji Publicznej. Od samej decyzji przysługuje jeszcze prawo do odwołania do Ministra Finansów i Ekonomiście/Gospodarki w terminie 14 dni od dnia publicznego ogłoszenia.

Poza rozbiórką boksów, wykonawca (firma, z którą w sprawach wydania nieruchomości należy kontaktować się poprzez kielecki oddział GDDKiA przy ul. Paderewskiego) realizuje obecnie inne prace przygotowawcze, w tym wycinkę drzew i krzewów kolidujących z przyszłą trasą.

Emocje i logistyczny paraliż na osiedlu

Dla wielu mieszkańców wyburzenie obiektów to dramatyczna zmiana i ogromne zaskoczenie, ponieważ zostali postawieni pod ścianą z bardzo krótkim terminem na opróżnienie pomieszczeń. Rozgoryczeni właściciele żalili się, że potraktowano ich bardzo niegrzecznie, dając z dnia na dzień zaledwie 30 dni na zabranie rzeczy, co w ich ocenie było nierealne do wykonania dla wszystkich w tak krótkim czasie. Podkreślali przy tym, że dla wielu z nich to koniec pewnej epoki, z którą wiąże się kawałek historii osiedla.

Szybkie tempo narzucone przez urzędników wywołało spory chaos. Oficjalne zawiadomienie wojewody wpłynęło do spółdzielni 25 marca 2026 roku, a ostateczny, nieprzekraczalny termin na dopełnienie wszelkich formalności i zdanie kluczy wyznaczono na 21 kwietnia 2026 roku, tak aby spółdzielnia zdążyła skompletować dokumentację przed upływem 30 dni od doręczenia pism. Spółdzielnia Mieszkaniowa w swoim komunikacie do mieszkańców nie ukrywała powagi sytuacji:

„Wydana decyzja (tzw. ZRID) ma moc wywłaszczeniową i nakłada na Państwa bezwzględny obowiązek opróżnienia i wydania lokali. […] Brak dobrowolnego wydania lokalu może skutkować przymusową egzekucją administracyjną na koszt użytkownika zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami”.

Część osób nie miała gdzie przenieść gromadzonych przez lata sprzętów i narzędzi, co potwierdza pan Rafał Bielicz, przyznając, że na razie nie ma takiego miejsca i będzie musiał szukać pomocy u znajomych lub rodziny. Prawdziwym problemem stały się też same samochody. Likwidacja blisko 200 stanowisk garażowych drastycznie pogorszyła i tak trudną sytuację parkingową na osiedlu Bocianek i sąsiednim Szydłówku. Mieszkańcy obawiają się, że znalezienie wolnego miejsca w godzinach popołudniowych będzie teraz graniczyło z cudem.

W celu opanowania sytuacji i ułatwienia wyprowadzki, Spółdzielnia Mieszkaniowa „Bocianek” podjęła kroki pomocowe – m.in. podstawiła na osiedlu wielkogabarytowe kontenery na odpady, by zapobiec zaśmiecaniu wspólnej przestrzeni, a prezes Paweł Kubicki wnioskował do wojewody o wydłużenie ostatecznego terminu opuszczenia lokali. Ponieważ garaże musiały zostać oddane w stanie całkowicie uprzątniętym pod rygorem uznania nieruchomości za niewydaną, spółdzielnia zdecydowała, że od kwietnia br. nie będzie naliczała i pobierała od użytkowników opłat za eksploatację. Równocześnie dokonano już wypowiedzenia umów na dostawę energii elektrycznej do boksów, a ostateczne rozliczenia z PGE nastąpią po końcowych odczytach liczników.

Procedury odszkodowawcze w toku

Wszyscy wywłaszczeni właściciele garaży mogą liczyć na odszkodowania finansowe.

— Jest to procedura wymagająca oceny i opinii rzeczoznawcy majątkowego, który jedzie na miejsce, szacuje wartość i na tej podstawie uruchamiane są dalsze formalności — wyjaśnia Angelina Kosiek, rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego.

Oględziny nieruchomości przez biegłych działających na zlecenie Urzędu Wojewódzkiego zaplanowano na kwiecień. Istniała jednak szansa na uzyskanie wyższej rekompensaty – zgodnie z art. 18 ust. 1e pkt 1 specustawy drogowej, za szybkie i dobrowolne wydanie lokalu wysokość odszkodowania powiększa się o kwotę równą 5% wartości nieruchomości. Przepisy te sformułowano jednak bardzo rygorystycznie, opierając je na zasadzie solidarnej odpowiedzialności. Spółdzielnia była zobligowana do złożenia zbiorczej deklaracji wydania terenu. Gdyby choć jeden właściciel nie opróżnił garażu na czas, nikt z danej grupy nie otrzymałby dodatkowego bonusu, co naraziłoby na straty również samą spółdzielnię w kwestii odszkodowania za grunt. Istnieje także możliwość przyspieszenia całego profesu poprzez zawarcie ugody administracyjnej przed Wojewodą Świętokrzyskim, jeśli strony złożą zgodne oświadczenia w tej sprawie.

W pierwszej kolejności procedury i wizyty rzeczoznawców objęły właścicieli garaży, jednak sukcesywnie będą oni pukać także do właścicieli domów i punktów usługowych stojących na trasie planowanej drogi ekspresowej S74. Przebudowa kieleckiego odcinka to jedna z kluczowych inwestycji infrastrukturalnych w regionie, która w przyszłości ma całkowicie wyprowadzić ruch tranzytowy z centrum miasta.