Kielce
Lech Poznań skuteczniejszy w Kielcach. Korona Kielce walczyła do końca
Obie drużyny do niedzielnej konfrontacji przystępowały w dobrych nastrojach. Kielczanie w poprzedniej kolejce wygrali na wyjeździe z Radomiakiem (2:0), a „Kolejorz” pokonał u siebie Piasta Gliwice (3:0). Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena dobrą formę potwierdzili w Lidze Konferencji w wyjazdowym spotkaniu z KuPS Kuopio (2:0).
Od początku meczu zaatakowali goście, którzy swoją postawą jasno dawali do zrozumienia, że w stolicy regionu świętokrzyskiego interesują ich tylko trzy punkty. Już po kilkudziesięciu sekundach groźnie było pod bramką Korony, ale obrońcy zespołu trenera Jacka Zielińskiego zażegnali niebezpieczeństwo. W ósmej minucie akcję Lecha zakończył strzałem Michał Gurgul, ale Xavier Dziekoński nie dał się zaskoczyć.
Chwilę później Ali Gholizadeh uruchomił Roberta Gumnego, ale ten z ostrego kąta strzelił w boczną siatkę. Kielczanie starali się odpowiadać na te ataki, ale defensywa zespołu z Poznania spisywała się baz zarzutu. Akcje lechitów były coraz groźniejsze, z dystansu uderzył Gholizadeh, ale piłka minęła słupek.
W 18. min pierwsza groźna akcja Korony mogła od razu zakończyć się bramką. Po dośrodkowaniu Antonina Cortesa, strzał głową Marcina Cebuli był minimalnie niecelny.
Przewaga drużyny ze stolicy Wielkopolski stawała się coraz wyraźniejsza, ale jej jedynym efektem były seryjnie wykonywane rzuty rożne. Kielczanie bronili się bardzo ofiarnie i szczęśliwie, ale do czasu. Po 30 minutach gry Lech wyprowadził zabójczą kontrę – Leo Bengtsson podał do Gholizadeha, a Irańczyk w sytuacji sam na sam nie dał szans Dziekońskiemu.
Nie zmieniło to obrazu gry. Goście dalej atakowali, a Korona momentami broniła się na swojej połowie całą drużyną. Nieliczne akcje ofensywne Kielczan kasowane były w zarodku, a bramkarz Lecha Bartosz Mrozek był praktycznie bezrobotny.
Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się skromnym prowadzeniem zespołu z Poznania, kielczanie w doliczonym czasie gry dostali drugi cios. Dziekoński, co prawda obronił strzał Mikaela Ishaka, ale pod jego bramką powstało ogromne zamieszanie. Do piłki dopadł Antonio Milić i z bliska wpakował ją do siatki.
Mimo niekorzystnego wyniku Zieliński w przerwie nie zdecydował się na zmiany. Do roszady doszło natomiast u rywali, a na murawie pojawił się Patryk Walemark, który zmienił Filipa Jagiełłę.
Kielczanie, którzy nie mieli nic do stracenia, zaczęli grać bardziej ofensywnie i dość szybko przyniosło to powodzenie. W 54. min po rzucie rożnym wykonywanym przez Wiktora Dlugosza piłka trafiła do Mariusza Stępińskiego, a ten „główką” nie dał szans Mrozkowi.
Zdobyty gol dodał gospodarzom animuszu, którzy chcieli jak najszybciej doprowadzić do remisu. Kilka minut później były reprezentant kraju po raz drugi skierował piłkę do siatki Lecha, ale sędzia Piotr Lasyk odgwizdał spalonego.
Goście sprawiali wrażenie zaskoczonych takim obrotem sprawy, kilka razy pod ich bramką było bardzo gorąco. Podopieczni Frederiksena przetrzymali napór Korony i sami przystąpili do ataków, chcąc zdobyć trzecią bramkę, która rozstrzygnęłaby losy spotkania. Ambitni gospodarze do końca walczyli o zdobycie choćby punktu. Szansę już w doliczonym czasie gry miał Długosz, ale piłka po jego strzale z 25 m poszybowała ponad porzeczką.
Tuż przed końcem okazję zaprzepaścili też goście. Taofeek Ismaheel dośrodkował w pole karne Korony, ale Ishak nie sięgnął piłki.
Lech odniósł trzecie kolejne zwycięstwo, a Kielczanie nie zdołali odczarować własnego stadionu. Po raz ostatni z trzech punktów u siebie Korona cieszyła się 27 września po zwycięstwie nad Lechią Gdańsk (3:0).
Korona Kielce – Lech Poznań 1:2 (0:2).
Bramki: 0:1 Ali Gholizadeh (30), 0:2 Antonio Milić (45+2), 1:2 Mariusz Stępiński (54-głową).
Żółta kartka – Korona Kielce: Bartłomiej Smolarczyk. Lech Poznań: Timothy Ouma.
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 12 181.
Korona Kielce: Xavier Dziekoński – Bartłomiej Smolarczyk, Kostas Sotiriou, Marcel Pięczek – Wiktor Długosz, Tamar Svetlin, Martin Remacle (63. Simon Gustafson), Konrad Ciszek – Marcin Cebula (70. Nikodem Niski), Mariusz Stępiński, Antonin Cortes (83. Nono).
Lech Poznań: Bartosz Mrozek – Robert Gumny, Wojciech Mońka, Antonio Milić, Michał Gurgul – Filip Jagiełło (46. Patrik Walemark, 90+5. Yannick Agnero), Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez (80. Timothy Ouma) – Ali Gholizadeh (80. Taofeek Ismaheel), Mikael Ishak, Leo Bengtsson (64. Luis Palma).
maj/ pp/ pap/ zdjęcie: korona kielce




