Kielce
Wkrótce wyrok ws. radnej Zapały
5 sierpnia ma zapaść nieprawomocny wyrok ws. radnej Katarzyny Zapały. Oskarżona jest o przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez inne osoby. Chodzi o sprawę dzierżawy działki, w którą zaangażowany miał być szwagier radnej Koalicji Obywatelskiej.
Zobacz więcej “Procesu kieleckiej radnej ciąg dalszy“
W miniony poniedziałek zakończyło się postępowanie procesowe. Wg prokuratury przekroczenie uprawnień odbyło się poprzez wykorzystanie wiedzy o miejskich działkach i w ten sposób, będąc osobiście zaangażowaną, zapewnienie inwestorowi pozytywnego zaopiniowania wniosku o dzierżawę w trybie bezprzetargowym.
– Działała z pełną świadomością, wykorzystując posiadane kompetencje i możliwości, niezgodnie z przepisami prawa i ciążącymi na niej obowiązkami, jako funkcjonariusza publicznego. Jej zachowanie było rozciągnięte w czasie i ukierunkowane na jak najszybsze doprowadzenie do podjęcia uchwały o wydzierżawieniu działki w trybie bezprzetargowym, przy czym miała być to działka położona w jak najkorzystniejszej lokalizacji. Z całą stanowczością należy podkreślić, że sprawa ta nie miała tła politycznego. W rzeczywistości jedyną osobą, która podnosi za to wszystko odpowiedzialność, jest oskarżona – powiedział prok. Krystian Sikora z Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód.
Oskarżyciel żąda roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, kary grzywny oraz trzyletniego zakazu pełnienia funkcji związanych z samorządem. Obrona wnioskuje zaś o uniewinnienie.
– Interes publiczny ani prywatny nie został w żaden sposób naruszony działaniami czy zaniechaniami oskarżonej. Nie ma dowodu na to, aby Katarzyna Zapała przekroczyła uprawnienia czy nie dopełniła obowiązków. Nie ma mowy, aby działała na szkodę interesu publicznego czy prywatnego – przekonuje Arkadiusz Płoski, obrońca oskarżonej.
W jego opinii również biegli nie byli w stanie jednoznacznie odpowiedzieć czy został naruszony interes publiczny. Wg samej oskarżonej sprawa ma charakter polityczny, ponieważ jest przedstawicielką kieleckiego środowiska LGBT. Sama uznaje siebie za niewinną.
– Prawdą jest to, co formułowano jako jeden z zarzutów, że inwestora skierował do mnie mój szwagier. Panowie znają się od lat i mój szwagier koleżeńsko pomagał w niektórych formalnościach. Nie był jednak w żaden sposób biznesowo czy formalnie powiązany z inwestorem. Prawda jest taka, że działając w samorządzie, szczególnie miasta takiej wielkości, jak Kielce, nie da się uniknąć procedowania spraw, które dotyczą osób nam znajomych. Mieszkańcy bardzo często kierują swoje postulaty do radnych, których znają osobiście. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, nieetycznego i niewłaściwego – powiedziała Zapała.



