Kraj
Spór o dyrektywę ETS2: PiS za anulowaniem, rząd za przesunięciem
Rząd powinien zwrócić się do Komisji Europejskiej o wycofanie się z dyrektywy ETS2, która w Polsce uderzy w najbiedniejszych – uważa Ireneusz Zyska (PiS). Wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska przyznaje, że rząd chciałby opóźnienia ETS2, ale zarazem oznacza to mniej pieniędzy na transformację energetyczną.
Europejski System Handlu Emisjami (ETS) to jeden z głównych mechanizmów UE, które mają na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i walkę ze zmianami klimatu. ETS działa na zasadzie limitów emisji i handlu uprawnieniami do emisji.
W sobotę, podczas konwencji PiS w Krakowie, kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek mówił, że przedstawiciele „silnego państwa” powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć m.in. unijny system ETS, odnawialne źródła energii czy Zielony Ład. „Nie mamy waszego miksu energetycznego, nie mamy żadnego Zielonego Ładu, nie mamy żadnych OZE, sr-OZE. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel” – podkreślił polityk.
Do tych słów odniosła się w poniedziałek minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. – Wyjście Polski z systemu ETS oznacza wyjście Polski z Unii Europejskiej. Z tego, co wiem, nie ma na to ani zgody Polek i Polaków, ani rządu. Nie ma i nie będzie. Oczywiście politykę europejską trzeba zmieniać tak, żeby była bardziej dopasowana do naszych potrzeb. I dokładnie to robimy – zapewniła. Zapowiedziała, że rząd będzie chciał jednak jeszcze bardziej opóźnić wejście w życie tej dyrektywy, by było więcej czasu na transformację źródeł ciepła w gospodarstwach domowych. Dotąd stronie polskiej przesunąć wejście w życie ETS2 z 2027 na 2028 rok.
Politolog Antoni Dudek mówił w ubiegłym tygodniu w TVN24, że wejście w życie dyrektywy ETS2 może wywołać gwałtowny wzrost nastrojów antyunijnych i spowodować, że gwałtownie wzrośnie liczba zwolenników wyjścia z UE. Obecnie postulat Polexitu wprost formułuje tylko Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
Poseł PiS Ireneusz Zyska, dawny wiceminister klimatu i środowiska oraz pełnomocnik rządu ds. OZE podtrzymuje w rozmowie z PAP stanowisko, wyrażane przez Czarnka, że ETS2 nie powinien być w Polsce wdrożony, a rząd powinien zwrócić się do Komisji Europejskiej o wycofanie się z dyrektywy ETS2.
– ETS2 dotyczy mieszkalnictwa i transportu. Jeśli chodzi o mieszkalnictwo, w Polsce mamy największe w Unii Europejskiej ciepłownictwo systemowe. Duże elektrociepłownie, które zasilają np. osiedla mieszkaniowe. To wszystko w ponad 90 procentach pracuje w oparciu o paliwa węglowe. Jeżeli ETS wszedłby w życie, to uderzy w zwykłych obywateli, rencistów, emerytów, ludzie, którzy zastanawiają się, czy wykupić leki, czy jedzenie – powiedział Zyska.
– Najlepiej, gdyby Komisja Europejska wycofała się z tego pomysłu. Paradoksalnie jest na to szansa, ponieważ w tym roku nastąpi rewizja systemu ETS. Byłoby dobrze, żeby obecny polski rząd z panem premierem Tuskiem na czele postawił daleko idący postulat, by z ETS2 Unia Europejska po prostu się wycofała. Albo odłożyła np. o 10 lat – dodał.
Zdaniem posła PiS zarówno 2028, jak i 2030 rok to terminy zdecydowanie zbyt wczesne na wejście w życie dyrektywy.
– W czasach rządu Mateusza Morawieckiego zrobiliśmy bardzo wiele w zakresie programu czyste powietrze. Ale potrzebujemy jako państwo więcej czasu na dekarbonizację ciepłownictwa. Żyjemy w takiej strefie klimatycznej i mamy takie zasoby energetyczne, jakie mamy, że wiele gospodarstw jest wciąż ogrzewanych przez węgiel, choć na ogół są to kotły V klasy, czyli te nowoczesne – powiedział Zyska.
Jego zdaniem, w przypadku opóźnienia wejścia w życie ETS2 można dyskutować o roku 2035 albo nawet 2040. Wymagałoby to oczywiście zmiany stawianych przez UE celów, dotyczących redukcji gazów cieplarnianych. Gdyby jednak ETS2 wszedł w życie w najbliższym czasie, dodał poseł PiS, byłoby to finansowe uderzenie w ludzi najbiedniejszych, o najniższym statusie finansowym.
Minister energii Miłosz Motyka (PSL) powiedział PAP, że rząd na pewno chciałby dodatkowego opóźnienia wejścia w życie ETS2 w stosunku do tego, co jest teraz. – System ETS2 szczególnie dla gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej będzie obciążeniem i do momentu, do kiedy nasz miks energetyczny i ciepłowniczy będzie wyglądał tak jak dziś i inwestycje będą następowały w obecnym tempie, system ETS2 powinien zostać odsunięty, bo on powinien zachęcać, a nie obciążać – powiedział Motyka.
Przyznał, że system ETS2, mimo rekompensat, nadmiernie obciążałby polską gospodarkę, gdyby wszedł za wcześnie, bo dotyczy budynków i paliw. – Postulowaliśmy odsunięcie wejścia w życie systemu o trzy lata i będziemy nadal to postulowali. Mamy też sojuszników, podobne do Polski stanowisko mają np. Czechy czy Węgry – zaznaczył Motyka.
Z kolei według wiceminister klimatu i środowiska Urszuli Zielińskiej (KO-Zieloni) rząd stoi na stanowisku, że branża transportowa i handlowcy opałem potrzebują dodatkowego czasu na adaptację do nowych wydatków, które poniosą, sprzedając produkty o wysokich emisjach.
– Opłata ETS może wpłynąć na wzrost cen węgla czy paliwa wysokoemisyjnego w transporcie. Stąd dążenie rządu do uelastycznienia unijnych regulacji i przesunięcia wdrożenia dyrektywy ETS2 o kolejne dwa lata, czyli na 2030 rok – wyjaśniła Zielińska PAP.
– Jednocześnie, jako sekretarz stanu odpowiedzialna za obszar klimatu i posłanka Zielonych czuję się w obowiązku podkreślić, że każdy scenariusz, w tym także kolejne przesunięcie terminów, musi być przeanalizowany pod kątem bilansu zysków i strat. Pamiętajmy, że system ETS2 jest nierozerwalnie powiązany z ogromnymi środkami finansowymi dla rodzin, które dziś są dotknięte ubóstwem energetycznym. Mówimy o kwocie rzędu 153 mld zł na lata 2028-2033, z czego ok. 64 mld zł to zupełnie nowy mechanizm wsparcia rodzin najuboższych, Społeczny Fundusz Klimatyczny. Sumarycznie to więc 26 mld zł nowych środków finansowych w budżecie państwa rocznie. Każde przesunięcie terminu to odroczenie dostępu do tych pieniędzy. A pieniądze mają trafić bezpośrednio do rodzin najbardziej potrzebujących na docieplenie budynków, unowocześnienie domów i środków transportu, czyli na szeroko pojętą redukcję ubóstwa energetycznego. Odsunięcie w czasie tak dużych środków należy więc dobrze przemyśleć i wyważyć – zaznaczyła wiceszefowa MKiŚ.
5 marca kraje Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziły nowy cel klimatyczny, zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Zatwierdzono również roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, który przewiduje objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2. Zamiast w 2027 r., system ten zacznie obowiązywać w 2028 r.
pś/ drag/ mhr/




